W nr 4 kwartalnika „Glosa” polecamy glosę Piotra Sławickiego do uchwały Sądu Najwyższego z 25.06.2015 r. (III CZP 33/15) dotyczącej braków formalnych pozwu po przekazaniu sprawy z elektronicznego postępowania upominawczego. W uchwale tej wykluczono zastosowanie art. 130 § 1 k.p.c. przez sąd właściwości ogólnej po skierowaniu sprawy z elektronicznego postępowania upominawczego.

Stanowisko Sądu Najwyższego zostało ocenione częściowo krytycznie, w szczególności w zakresie oceny wzajemnej relacji art. 50537 § 1 i art. 130 § 1 k.p.c. oraz braku możliwości przeprowadzenia procedury formalnej co do obowiązku złożenia przez powoda odpisu pozwu dla pozwanego. W pierwszej kolejności autor ocenił dopuszczalność rozpoznania sprawy w postępowaniach odrębnych po skierowaniu sprawy z elektronicznego postępowania upominawczego. Następnie dokonano analizy glosowanej uchwały w kontekście zastosowania art. 130 § 1 k.p.c. do spraw rozpoznawanych po ich przekazaniu z elektronicznego postępowania upominawczego. Przedstawiony został także katalog braków formalnych, które mogą stanowić przedmiot postępowania naprawczego w trybie powołanego przepisu oraz tych elementów, które nie podlegają wspomnianej procedurze.

Warto także zwrócić uwagę na glosę Darii Katarzyny Gęsickiej do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2.02.2016 r. w sprawie Magyar Tartalomszolgáltatók Egyesülete i Index.hu ZRT przeciwko Węgrom, skarga nr 22947/13. Wyrok ten jest drugim orzeczeniem tego organu dotyczącym odpowiedzialności pośredników w komunikacji elektronicznej za bezprawne komentarze pochodzące od użytkowników. W komentowanym orzeczeniu ETPCz uznał, że podmioty świadczące usługi internetowe nie zawsze ponoszą odpowiedzialność za szkodę spowodowaną komentarzami użytkowników. Europejski Trybunał Praw Człowieka odniósł się do swojego pierwszego orzeczenia dotyczącego wskazanego zagadnienia – wyroku w sprawie Delfi AS, i rozstrzygnął, że w zależności od stopnia natężenia bezprawności komentarzy użytkowników odmiennie kształtują się przesłanki odpowiedzialności oraz wzorzec należytej staranności pośredników. W przypadku gdy komentarze są w oczywisty sposób bezprawne, pośrednik powinien nie tylko usunąć lub uniemożliwić dostęp do tych treści niezwłocznie po otrzymaniu powiadomienia lub uzyskaniu o nich wiadomości w inny sposób, ale jest także zobowiązany do podjęcia działań mających na celu zapobieżenie naruszeniom. W sytuacji gdy komentarze są wprawdzie bezprawne, ale nie stanowią przejawu mowy nienawiści ani bezpośrednich gróźb nakierowanych na integralność cielesną osoby fizycznej, zachowanie pośrednika uznać należy za należycie staranne, gdy ten postępuje zgodnie z systemem notice-and-take-down. Rozróżnienie wprowadzone przez ETPCz nie znajduje oparcia w obowiązujących przepisach prawa Unii Europejskiej dotyczących odpowiedzialności pośredników w komunikacji elektronicznej, w szczególności próżno szukać dla niego podstaw prawnych w dyrektywie o handlu elektronicznym. Stawia ono pośredników w trudnej sytuacji, niejako nakładając na nich obowiązek wyprzedzania zachowań użytkowników w celu podjęcia właściwych działań. Niemniej orzeczenie to może sprowokować debatę dotyczącą obowiązującego reżimu odpowiedzialności pośredników oraz jego podstaw.

Ciekawą lekturę stanowi również glosa Konrada Kohutka do uchwały Sądu Najwyższego z 9.09.2015 r. (III SZP 2/15). Komentowana uchwała dotyczy interpretacji pojęcia konsumenta zdefiniowanego w art. 221 k.c. Jest to bardzo istotne zagadnienie, ponieważ jedynie podmioty mające taki status są beneficjentami prawa konsumenckiego (w tym publicznoprawnej ochrony realizowanej przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów). W glosowanym orzeczeniu Sąd Najwyższy odmówił takiej ochrony, uznając, że konsumentem nie jest poszkodowany dochodzący od ubezpieczyciela roszczeń z tytułu OC sprawcy szkody. Choć z formalnoprawnego punktu widzenia takie podejście nie jest nieprawidłowe (poszkodowany ten nie dokonuje bowiem z przedsiębiorcą-ubezpieczycielem czynności prawnej), to jednak może budzić pewne wątpliwości co do jego spójności ze stanowiskiem Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (i sądów) zajętym w wielu sprawach, w których ochrona konsumencka (w tym publicznoprawna) była przyznawana, mimo że „adresaci” praktyk przedsiębiorców (np. odbiorcy reklamy) nie dokonywali z tymi drugimi czynności prawnych.