Zagadnienie swobody zamawiającego w przedmiocie zastrzegania kar umownych w umowie w sprawie zamówienia publicznego jest szeroko dyskutowane zarówno w orzecznictwie, jak i w doktrynie. Kwestia ta ma bowiem szczególne znaczenie z punktu widzenia interesów wykonawców w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego. Pozycja zamawiającego jako gospodarza postępowania o udzielenie zamówienia publicznego wyłącza możliwość kształtowania treści przyszłej umowy w zakresie zasadności oraz wysokości kar umownych przez wykonawcę na etapie ubiegania się o zamówienie. Zamawiający posiada bowiem uprawnienie do jednostronnego określenia postanowień przyszłej umowy (wzoru umowy).

Zatem instytucja kary umownej (w zakresie podstaw, wysokości oraz sposobu naliczania) może podlegać ocenie dopiero na etapie realizacji umowy. Treść umowy w sprawie zamówienia publicznego podlega wówczas kontroli pod kątem ewentualnego nadużycia przez zamawiającego prawa podmiotowego (art. 5 kodeksu cywilnego) w postępowaniu przez sądem powszechnym. Zakres dopuszczalnej swobody zamawiającego w ustalaniu wysokości kar umownych w świetle orzecznictwa
z zakresu zamówień publicznych analizuje w najnowszym, listopadowym numerze kwartalnika „Glosa” dr Małgorzata Sieradzka.

Wyrok Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji w Warszawie
z 5.03.2012 r. (45/11/PA) jest kolejnym głosem w dyskusji na temat wykonywania prawa wyłącznego z rejestracji znaku towarowego w kolizji z domeną internetową. Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki
i Telekomunikacji w Warszawie nie po raz pierwszy podjął się analizy ważkiej kwestii ochrony oznaczeń w środowisku internetowym. Na tle dotychczasowej judykatury wyłania się jednoznaczna preferencja dominacji praw z rejestracji znaku towarowego nad tymi z rejestracji domeny internetowej. Przede wszystkim prezentowany wyrok dotyka kolizji uprawnień do tytułu prasowego – będącego jednocześnie zarejestrowanym znakiem towarowym – oraz domeny internetowej. Sąd Polubowny wybrał jeden z możliwych modeli ochrony tytułów prasowych w Internecie, który nie dopuszcza możliwości dochodzenia roszczeń przez uprawnionego z tytułu prasowego na podstawie art. 21 w zw. z art. 54b ustawy z 26.01.1984 r. – Prawo prasowe. Wyrok Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych glosuje w numerze 4 „Glosy” Joanna Uchańska.

W wyroku w sprawie TVCatchup TS, który w najnowszym numerze "Glosy" analizuje dr Katarzyna Klafkowska-Waśniowska,
po raz pierwszy rozważał problematykę retransmisji internetowej, w świetle przepisów dotyczących prawa publicznego udostępniania utworów. Z jednej strony, wyrok jest ciekawy, gdyż porusza problematykę nowych usług telewizyjnych,
a w szczególności zjawiska tzw. simulcastingu, czyli jednoczesnej i pełnej retransmisji programów nadawanych w sposób tradycyjny, np. na falach Hertza, w Internecie. Z drugiej zaś strony, rozważania w wyroku wpisują się w dość bogate obecnie orzecznictwo dotyczące zakresu prawa udostępniania publicznego, tak jak jest ono określone w dyrektywie 2001/29/WE. Wyrok został wydany bez opinii rzecznika generalnego, a podstawowe zagadnienie poruszone w wyroku nie jest uznawane za szczególnie kontrowersyjne. Jednak, w świetle prawa UE, istnieje wiele niewyjaśnionych kwestii związanych z wyróżnieniem i oceną przesłanek uznania za udostępnianie publiczne, co było powodem skierowania pytanie prejudycjalnego. Mimo aprobaty dla tezy wyroku, że retransmisja internetowa, taka jak określona w przedmiotowej sprawie, stanowi akt publicznego udostępniania utworu, można nadal wskazać wiele niekonsekwencji i niejasności,
które mogą być przedmiotem kolejnych pytań.