Bieżący numer kwartalnika „Krajowa Rada Sądownictwa” został poświęcony dyskusji nad modelem szkolenia sędziów. Otwiera go tekst ks. prof. Antoniego Dębińskiego, byłego przewodniczącego Rady Programowej Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, pt. „Model szkolenia ustawicznego sędziów i jego realizacja – doświadczenia czterech lat funkcjonowania Rady Programowej Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury”, który zwrócił w nim uwagę na dwie kwestie: niemalże pełnej dostępności nowych kadr wykładowców oraz uchwalania harmonogramu szkolenia ustawicznego.

Model, który zaproponowano ustawą z 2009 r. stworzył system „otwarty”, umożliwiający niekończące się dobieranie nowych kandydatów na wykładowców. Czy słusznie? Być może stworzenie ustawowych ram dotyczących wielości i kształtu korpusu wykładowców Krajowej Szkoły rozwiałoby wiele kontrowersji związanych z opiniowaniem kandydatów na wykładowców? – stwierdził autor. I dalej: – Bezspornym jak sądzę jest stwierdzenie, że ustawodawca głównym przedmiotem regulacji ustawy o Krajowej Szkole uczynił kwestie związane z organizacją Szkoły oraz aplikacje. W ustawie brak jest regulacji dotyczących szkoleń zawodowych – sposobu ich organizacji, celu, programu oraz zasad ich przeprowadzenia. Ustawa zawiera jedynie delegację dla Ministra Sprawiedliwości do wydania rozporządzenia o nadaniu Szkole Statutu określającego sposób i tryb realizowania działalności szkoleniowej – stwierdził autor.

Do jakości szkolenia ustawicznego sędziów odniósł się SSA Leszek Pietraszko, dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa
i Prokuratury, w którym podsumował cztery lata szkolenia ustawicznego sędziów realizowanego przez Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury (KSSiP). Stwierdził m.in., że po okresie zbierania doświadczeń w latach 2009–2010 KSSiP przygotowała nową koncepcję szkolenia ustawicznego, polegającą na wyodrębnieniu celów pośrednich, którymi są szkolenia systemowe, szkolenia systemowe miękkie oraz inne rodzaje szkoleń, takie jak: szkolenia tematyczne, konferencje, narady, studia podyplomowe. W artykule zostały także omówione współpraca międzynarodowa w dziedzinie szkoleń sędziów
i projekty szkoleniowe finansowane ze środków UE.

Łukasz Bojarski, członek KRS, pracownik Instytutu Prawa i Społeczeństwa w tekście „Rola działań i dorobku organizacji pozarządowych w kształtowaniu programów szkoleń dla sędziów” odniósł się do współpracy środowiska sędziowskiego
z organizacjami pozarządowymi, podkreślając, że organizacje społeczne mogą być ciekawym partnerem w kształceniu ustawicznym sędziów. – (...) czy dorobek organizacji społecznych jest wystarczająco znany w środowisku wymiaru sprawiedliwości, czy jest wykorzystywany, w tym przy okazji konstruowania programów szkoleń – pyta autor. Na koniec zaproponował, by KSSiP rozwijała się także jako think tank, który zajmuje się problematyką edukacji i inicjuje ciekawe debaty, np. na łamach kwartalnika KSSiP czy w ramach cyklu spotkań, seminariów. W ten sposób KSSiP mogłaby reagować także na to, co się dzieje wokół i co warte jest refleksji oraz komentarza. Szkoła mogłaby się stać takim ośrodkiem debat
i badań nad edukacją, który nie tylko pracuje nad strategią, lecz także odnosi się do tematów bieżących i jest innowacyjny.

„Polacy, ratunku sądy mnie biją! – tak zatytułował swój felieton SSO Waldemar Żurek, w którym autor - sędzia odniósł się nie tylko do postrzegania wymiaru sprawiedliwości w społeczeństwie, ale również tego, jak osoby publiczne traktują prawomocne wyroki. – Już trochę się wyciszyłem, gdy „Rzeczpospolita” opublikowała moją odpowiedź na artykuł Marka Domagalskiego „Republika sędziów”. Wydawało się, że gazecie zależy, by poszło jak najpóźniej, aż czytelnik zapomni,
co tam wypisywano na temat sędziów i jak to trzeba ich poograniczać przepisami, by byli tylko „ustami ustawy”. Radość trwała krótko, bo z ekranu telewizora wyłonił się niedoszły premier z Krakowa, który w czapce sprzedawcy lodów, na tarasie pięknego, włoskiego hotelu rozdzierał szaty nad złymi sądami, które zmanipulowanymi, ustawionymi wyrokami doprowadziły go na skraj biedy i upadku. Zarzuty, jakie publicznie skierował wobec sądów Jan Rokita, są po prostu absurdalne. Zadziwiające jest, że prawnik, były poseł oraz minister demokratycznej Rzeczypospolitej pomawia instytucje państwa, nie wskazując jakichkolwiek konkretnych nieprawidłowości, a ocenę tę formułuje jedynie na podstawie swoich subiektywnych odczuć – pisze autor.

Godna polecenia – również w kontekście szkolenia sędziów i lekcji etyki – jest rozmowa Alicji Seligi z sędzią Teresą Romer
pt. „Intencje władz mnie nie interesowały”, w którym na pytanie, czy nie podlegała naciskom władz PRL-u, emerytowana sędzia powiedziała m.in. „Sędzia ma materiał dowodowy i na tej podstawie wydaje wyrok. Oczywiście w sali narad nieraz toczy się dyskusja z pozostałymi członkami składu orzekającego (sędziami lub ławnikami). W razie braku jednomyślności odbywa się głosowanie. Jeśli sędzia zachowuje swoje odrębne zdanie, to je ogłasza i motywuje. Gdy ktoś decyduje się być sędzią, to najważniejszy jest jego charakter – nieskazitelny! Pewnych cech charakteru nie można się nauczyć.”