Nowelizacja przepisów dotyczących oceny pracy nauczycieli nałożyła na dyrektora obowiązek zwracania się do rady rodziców o opinię. Jej wydanie nie jest obowiązkowe, a treść nie wiąże dyrektora, mimo to rozszerzenie zakresu kompetencji rady rodziców budzi wątpliwości. Opory środowiska wynikają z faktu, że opinie rodziców będą wystawiane na podstawie różnych, niejednolitych i nieznanych kryteriów.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2018/9

Na kontrowersyjność opiniowania nauczycieli przez rady rodziców zwracałem już uwagę w artykule Ocena do poprawki („Dyrektor Szkoły” 2018/7) przy okazji dyskusji nad zmianą przepisów. Dyrektorzy szkół podnosili wówczas problem braku wskazówek co do zakresu merytorycznego nowego rozporządzenia dotyczącego kryteriów i trybu oceniania oraz jego wagi w końcowej ocenie pracy nauczyciela.
Obecnie, kiedy nowe przepisy Karty Nauczyciela weszły w życie, a rady rodziców niemal co chwilę będą proszone o wydanie opinii w sprawie nauczycieli, problem ten stał się faktem. Wyobraźmy sobie sytuację, w której np. rada rodziców stwierdza, że nauczyciel nie radzi sobie na lekcjach, bo uczniowie niczego nie rozumieją i trzeba pracować z nimi w domu. Co wtedy?
Jeżeli rodzice przyniosą mi taką opinię, będzie to dla mnie oznaczało, że jestem niepotrzebny. Zaproszę ich do gabinetu i powiem: skoro państwo wchodzicie w moje kompetencje, składam rezygnację – mówi Janusz Makuch, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 im. Heleny Marusarzówny w Szczyrku. – Musimy się szanować. Przecież kompetencją dyrektora jest ocena merytoryczna nauczyciela. Wiadomo, że w tej ocenie coś może uciec, bo nikt nie jest doskonały. Ale rodzice mogą nam pomóc w ocenie relacji nauczyciela z nimi i z dziećmi. W innym przypadku równie dobrze mogę pytać szewca, fryzjera czy ludzi na ulicy, co sądzą o pracy danego nauczyciela.