Homo homini lupus – tyle klasycy. Z pewnością z starorzymskiej maksymie kryje się wiele prawdy, również w odniesieniu do szkolnej rzeczywistości. Nie oznacza to jednak, że agresji nie można starać się zrozumieć i skutecznie jej przeciwdziałać.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2018/9

Czego jest więcej: samobójstw czy zabójstw? – takie pytanie często zadaję swoim studentom na zajęciach z socjologii mediów. Na ogół bez namysłu odpowiadają: zabójstw. Nieprawda. Samobójstw jest nawet 10 razy więcej. Tak przynajmniej podają policyjne statystyki.
Trudno tutaj mówić, że którykolwiek wariant stanowi „dobrą wiadomość”, z pewnością jednak złą jest przekonanie wielu z nas o złowrogiej naturze otaczającego świata. Z takich odpowiedzi płynie bowiem jasny komunikat, że inni dybią na nasze życie, tymczasem bardziej prawdopodobne jest, iż odbierzemy je sobie sami.
Medioznawcy mówią tutaj o tzw. hipotezie podłego świata. Ludzie śledzący przekaz internetowy i telewizyjny są przekonani, że świat to złe, nieprzyjazne miejsce. Czytelnicy prasy i słuchacze radia mają na ten temat inne zdanie.
Problem przemocy pozostaje jednak aktualny, bez względu na to, z jakich źródeł informacji korzystamy. Co gorsza, narażone na niego są również młode pokolenia, przy czym nie chodzi wyłącznie o uleganie przemocy i agresji ze strony osób starszych, ale również o bierne poddawanie się agresywnym przekazom medialnym, które – zgodnie z wiedzą psychologiczną – znacznie modyfikują nasze sądy na temat istoty i roli przemocy.
Młody widz (starszego dotyczy to w podobnym stopniu), oglądając przemoc i brutalność, stosunkowo szybko uczy się, że agresja stanowi adekwatną odpowiedź w wielu sytuacjach i jest formą akceptowaną oraz nagradzaną (w kulturze masowej pokonanie wroga nierzadko połączone z jego fizyczną eliminacją często wiąże się z wymierną nagrodą i podziwem stosownej grupy odniesienia). Prócz tego częste eksponowanie agresji uczy, nie wprost, że odczuwane w danej chwili pobudzenie emocjonalne może/musi być równoznaczne z agresją (wskazania na lęk czy stres są wówczas relatywnie rzadsze, a samo nazwanie emocji może w tym momencie uruchomić prawdziwą kaskadę negatywnych zdarzeń). Taki przekaz przedstawia oglądającym również szeroki wachlarz narzędzi i sposobów wyładowania agresji.