Tradycja to istotny element tożsamości jednostki i grupy. W czasach, gdy uwaga wszystkich koncentruje się na chronicznym braku czasu, pamięć o korzeniach staje się balastem. Szkoła powinna temu przeciwdziałać.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2018/11

W społeczeństwie informacyjnym życie przyśpiesza wraz z przesyłem danych. Każdego roku tempo funkcjonowania zdaje się szybsze. Wciąż słyszymy o nowych regulacjach, zweryfikowanych (zwykle skróconych) terminach, szybszych deadline’ach. Rośnie ilość materiału do opanowania, a wraz z nim stres i poczucie braku kontroli nad własnym życiem. Decyzyjność staje się powoli ułudą. Ta karuzela nie oszczędza nikogo, ani dorosłych, ani dzieci.
W takim nakręcającym się kołowrocie niezwykle trudno budować swoją indywidualną wrażliwość, tożsamość. Dlatego uczniów, którzy dziś opuszczają szkołę, w przyszłości może dotknąć problem bycia wykorzenionym. Jest to o tyle dojmująca kwestia, że w społeczeństwie wysokich prędkości normą staje się zmiana pracy często związana ze zmianą miejsca pobytu. Przesuwanie pracowników i przygotowywanie ich do kolejnej przeprowadzki wcale nie jest rzadkością. Każdy z Państwa na pewno zna jedną lub kilka osób, które za pracą, partnerem czy edukacją przeprowadziły się do innego miasta, a nawet kraju. Co więcej, do końca życia zrobią to pewnie jeszcze kilka razy, a z pewnością kilkanaście razy zmienią pracodawcę.
Wszystko to stanowi serię mniejszych lub większych wstrząsów, z którymi o wiele trudniej sobie poradzić, jeśli jednostka nie ma w życiu poczucia ciągłości oraz świadomości swego pochodzenia, nie mówiąc już o przynależeniu do czegoś większego – czy w sensie wspólnoty, czy wreszcie procesu, historii, dziedzictwa. Taką świadomość zapewnia z kolei wiedza o tradycji, również tej rozumianej jako spuścizna historyczna i ludowa.