Zjawisko uzależnienia od ciągłego dostępu do urządzeń mobilnych jest wszechobecne praktycznie na całym świecie. Jak zauważa Jean M. Twenge (2017), najbardziej narażone jest pokolenie iGen – osoby urodzone po 1995 r. – czyli pokolenie będące aktualnie w procesie edukacji od początkowej do wyższej.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2019/3

Czy słyszeli Państwo o tzw. fantomowych wibracjach? To fałszywe wrażenie, że na znak nowego powiadomienia zawibrował nam telefon, co po sprawdzeniu okazuje się jedynie naszą fantazją i wyrazem oczekiwania na otrzymanie jakiejś wiadomości z sieci…
Smartfon wydaje się niezastąpionym narzędziem, bo daje nam dostęp praktycznie do całego świata. Artykuł na temat kodowania białka trawiącego plastik? Klik. Ostatni teledysk ulubionej gwiazdy? Klik. Nowa bluzka sprowadzona z Korei Południowej? Klik. Aplikacje wspierające trening fizyczny, kanały poradnikowe na YouTube, możliwość śledzenia poczynań swoich idoli. Zastosowań jest wiele, a wszystkie w założeniu miały usprawnić nasze życie. Co zatem poszło nie tak, skoro coraz więcej osób traci zdrowy balans, zanurzając się w świecie wirtualnym?
Jedna z odpowiedzi brzmi: funkcje społecznościowe. Człowiek jest istotą społeczną, ma więc naturalną skłonność do angażowania się w sytuacje związane z innymi ludźmi. Z różnych pobudek: nawiązanie przyjaźni i miłości, realizacja hobby, rozwój osobisty, dbanie o własne emocje, sfera rodzinna i zawodowa. Abyśmy mogli wchodzić w relacje z innymi, natura wyposażyła nas w szereg narzędzi, takich jak: tonacja i barwa głosu, mimika twarzy, gesty rąk i ciała, dotyk czy sposób wykorzystania otaczającej nas przestrzeni. To wszystko składa się na komunikację niewerbalną, do której niezbędny jest kontakt osobisty. Żadne z obecnych rozwiązań technologicznych nie pozwala na odtworzenie stuprocentowo naturalnych warunków. Ograniczenie to może powodować wiele komplikacji, z których nie do końca zdajemy sobie sprawę.