Internet stał się największym od czasów wynalezienia masowego druku oraz prądu narzędziem umożliwiającym rozwój oświaty i edukacyjny awans człowieka. Niestety jest także miejscem licznych patologii, a niepokój rodziców i nauczycieli budzi fakt, że czyny z tym związane popełniają szczególnie ludzi młodzi. Potrzebne są rozwiązania profilaktyczne.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2019/5

Rewolucja technologiczna, a szczególnie pojawienie się smartfonów i szybkiego internetu, doprowadziła do mechanizmu ciągłego przebywania w sieci. Ponieważ jest to jedna z wykładniczych (szczególnie dla nastolatków) cech obecności, w sposób znaczący poszerzyło się pole pokazywania siebie, swoich poglądów i aktywności. Przypomnijmy w tym miejscu wypowiedziane nie tak dawno, bo pod koniec lat 70. XX w., słowa Kena Olsona, szefa Digital Equipment Corporation: Nie ma żadnego powodu, aby każdy człowiek posiadał w swym domu komputer (Jonscher 2001, s. 51).
Chociaż starsi i młodsi cyfrowi tubylcy poruszają się podobnie aktywnie po sieci, to jednak ci drudzy doprowadzają tam do liczniejszych dewastacji. Zdecydowanie szybciej adaptują się do wymogów nowego środowiska, a ich wzory „konsumowania” internetu różnią się drastycznie od wzorów starszego pokolenia (co zresztą jest tematem drwin znajdujących wyraz w internetowych memach – humorystycznych obrazkach).
Na uwagę zasługuje także potwierdzony badaniami fakt szybkiego obniżania się wieku inicjacji informatycznej. Aż 93,4% nastolatków codziennie korzysta z internetu w domu, a ok. 30% jest on-line non stop, niezależnie od miejsca pobytu (Nastolatki 3.0 – NASK, 2016, www.dzieckowsieci.pl). W praktyce oznacza to, że uczniowie rozpoczynający edukację w szkole podstawowej mają już liczne doświadczenia korzystania z TIK, a ich cyfrowe kompetencje w znacznym stopniu mogą przekraczać kompetencje rodziców. Te zmiany nie są ewolucyjne – co byłoby oczekiwane i dawało szansę na ich głębsze przemyślenie – lecz rewolucyjne.