Słysząc, że szkoła wymaga zmiany często traktujemy to zdanie jak przesadnie nadużywany frazes. Tymczasem wiele wskazuje na to, iż treść w nim zawarta jest tożsama z zapowiedzią katastrofy ekologicznej wywołanej ociepleniem klimatu. I podobnie jak w przypadku zagrożenia środowiska, tak i w oświacie osoby decyzyjne zamiast podejmować działania chroniące nas przed niebezpieczeństwem, tak naprawdę robią wiele, by nadchodzące nieszczęście przyspieszyć.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2019/7

Rozwiązanie polegające na zastąpieniu nauczycieli podczas egzaminów zewnętrznych osobami spoza szkoły, a następnie promocja przekonania, że kilkanaście dni odstąpienia od nauki nie wpłynie na system oraz efekty kształcenia, pokazują, jak bardzo nieracjonalna jest organizacja dzisiejszej szkoły i sposobu pracy nauczycieli.
Od lat wiele zacnych umysłów powtarza, że oświata powinna się zmienić. Tyle samo trwa dyskurs na temat kształcenia i pracy nauczycieli. W XXI wiek weszliśmy z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem w tych zakresach, a dwie dekady później zamiast postępu widać pogłębiający się regres.
Edukacja wymaga nowych rozwiązań. Pisanie o globalizacji, wzroście konsumpcjonizmu i towarzyszącemu mu rozwojowi populizmu oraz wpływie nowych technologii na codzienne życie każdego z nas wydaje się powtarzaniem oczywistości. Wyzwaniem, i to coraz poważniejszym, stają się uczniowie.