Napięta atmosfera towarzysząca kwietniowemu strajkowi pracowników oświaty odbiła się na samopoczuciu oraz nastrojach zarówno wielu nauczycieli, jak i dyrektorów szkół. Okres wakacyjny i urlopowy to najlepszy moment, by zadbać o siebie i zregenerować siły po kryzysie.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2019/7

W czasie trwania protestu sytuacje w poszczególnych szkołach i przedszkolach bywały bardzo różne – od głębokich konfliktów po solidarność i wsparcie. Jednak przedłużający się strajk nieprzynoszący spodziewanych efektów i towarzyszące temu mało pozytywne nastroje (nierzadko podsycane przez media i wypowiedzi polityków) odcisnęły swoje piętno nawet na tych placówkach, w których panowała znośna atmosfera.
Niejeden dyrektor szkoły/przedszkola mógł się poczuć jak między młotem a kowadłem, i to niezależnie, czy popierał protestujących, czy nie. Sam nie mógł strajkować, bo zgodnie z przepisami to z nim pracownicy placówki weszli w spór zbiorowy, odpowiedzialny był za pracę szkoły/przedszkola w trakcie protestu i po nim, kiedy to trzeba było nadgonić zaległości albo w pośpiechu organizować matury, a do tego stawiał czoła nierzadko skrajnie sprzecznym oczekiwaniom nauczycieli, rodziców, przedstawicieli organów prowadzących, mediów i polityków. Atakowany ze wszystkich stron: niezadowoleniem i brakiem zrozumienia ze strony części rodziców, sporami w gronie pracowników strajkujących i niestrajkujących, obowiązkami nałożonymi przez prawo, sprzecznymi komunikatami medialnymi oraz ogólną atmosferą niepewności, destabilizacji, braku poczucia zawodowego i organizacyjnego bezpieczeństwa wiele tygodni trwał w poważnym kryzysie.
Na pewno nie wyszedł z niego bez szwanku, dlatego warto, by teraz uporał się ze stresem, zadbał o swoją formę, na nowo naładował emocjonalne baterie i jak najlepiej przygotował się do wyzwań, przed którymi jego placówka stanie od 1 września.