Niegdyś wakacje – w zależności od zainteresowań i preferowanej formy aktywności – oznaczały możliwość realizacji swojego hobby, większą ilość czasu na spotkania z przyjaciółmi i podróżowanie w różne zakątki kraju lub świata. Dziś młodzi ludzie nie wyobrażają sobie życia bez elektronicznych gadżetów, które nie wymagają żadnej aktywności, a kontakty z innymi sprowadzają do linijek tekstu na ekranie. Ale może nie jest tak źle? Sprawdźmy, czy elektronika potrafi zmotywować do wyjścia z domu.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2019/7

Do tej pory w artykułach skupiałem się głównie na możliwościach, jakie daje sprzęt elektroniczny w pracy z młodzieżą w szkole. Większość producentów koncentruje się na rozrywkowej funkcji swoich gier czy aplikacji, ale, jak udowodniłem, wymiar edukacyjny też często w nich występuje.
Mamy jednak wakacje, szkołę odłóżmy więc na bok, zastanówmy się natomiast, czy dobrodziejstwa techniki (z których my, dorośli, również chętnie korzystamy) są w stanie przekonać nasze dzieci, uczniów – i nas samych – do bardziej aktywnego trybu życia.
Niedawno na stronach internetowych związanych z dobrymi praktykami wychowawczymi natknąłem się na dość wymowną grafikę: jedna kobieta ma w ręku smartfon, jej pociecha też, druga trzyma książkę, podobnie jak jej syn; pierwsza pyta drugą: Co robisz, że twoje dziecko czyta książki?
Często podążamy śladami autorytetów, czerpiąc z nich wzorce zachowań. Te oczywiście są różne i tak samo różne role pełnią w naszym życiu. Inną funkcję autorytetu pełni rodzic, inną ulubiona gwiazda muzyki czy sportu, jeszcze inną nauczyciel. Nie powinniśmy bagatelizować żadnej z nich, ponieważ każda jest w jakiś sposób istotna i wywiera wpływ na rozwój obserwatora.