Miejsce tradycji w wychowaniu szkolnym jest ważne, można by rzec podstawowe. Dzisiaj, w dobie kwestionowania wielu zasad i autorytetów, w dobie dążenia do postępu i kultu nowoczesności, warto przywrócić wychowaniu szkolnemu ten rdzeń, który dla zachowania tożsamości narodowej wydaje się fundamentalny. Tradycję.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2019/7

Czymże bowiem jest Mickiewiczowska apostrofa z Konrada Wallenroda: O, wieści gminna, ty arko przymierza między dawnemi i młodszemi laty, jeśli nie podkreśleniem roli tradycji dla zachowania tożsamości narodowej, a dalej – niepodległości. Czymże innym jest obecne od dawna w szkole kazanie Piotra Skargi, porównujące utrapioną ojczyznę do matki, której szlachta jest winna wdzięczność, ale i obronę w trudnych chwilach.
W obu przywołanych przykładach nasi pisarze tworzyli w latach kryzysu państwa. W czasach Piotra Skargi trudna sytuacja zapowiadała upadek mocarstwa, jakim Rzeczpospolita była w „złotym wieku”, w latach Adama Mickiewicza kraj jęczał pod butem zaborców. Skarga odwoływał się do wartości biblijnych i rodzinnych, wiążąc je umiejętnie z polityką, Mickiewicz – zgodnie z duchem romantyzmu – przywoływał kulturę ludową ucieleśniającą wówczas coś, co nazywano duchem narodu.
W niniejszym artykule chciałbym zaproponować dyrektorowi oparcie planu wychowawczego szkoły właśnie na tradycji. Tej, która dla dobra ojczyzny szuka wartości wspólnych między skłóconymi stronami. Która stara się młodzieży zaszczepić patriotyzm nie tyle staromodny, ile tradycyjny, mocno ugruntowany na fundamencie rodzimej kultury, odporny na miraże postmodernizmu, konsumpcjonizmu, nowych (więc niesprawdzonych) haseł i wzorców.
Bo dziś też mamy swoisty kryzys w państwie, objawiający się nadmierną zajadłością sporów światopoglądowych. A rzeczą szkoły jest starać się spory i waśnie łagodzić, szukać płaszczyzny pojednania. Tak jak w przeddzień II wojny światowej w obliczu zagrożenia państwa na drugi plan zeszły niesłychanie zajadłe animozje między piłsudczykami a narodowcami. I – to istotne – animozje te w zasadzie nie przenosiły się na szkołę tamtych czasów.