Większość polskich nauczycieli jest pozbawiona wsparcia doradcy metodycznego – doświadczonego praktyka i mentora. Na szczęście doradztwo wraca jako rozwiązanie systemowe. Jak będzie ono funkcjonować? W jaki sposób kuratorzy zorganizują sieć doradców na swoim terenie? Kto może zostać doradcą metodycznym i jakie są jego zadania?

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2019/10

Należę do tych szczęśliwców, którzy na początku nauczycielskiej drogi doświadczyli wsparcia doradcy metodycznego. Szczególnie odczuwałam to przez pierwsze trzy lata pracy, kiedy wraz z grupą innych początkujących nauczycieli mieliśmy możliwość obserwować zajęcia doświadczonych kolegów, np. jak organizują pracę zespołową, lekcję powtórzeniową, pracę z mapą czy uczniowską debatę. Sami też byliśmy odwiedzani przez doradcę. Siedział w ostatniej ławce, obserwował zajęcia i omawiał je potem z nami. Zwracał się do mnie „pani koleżanko” i w sposób taktowny formułował swoje uwagi. Niektóre z nich mam w pamięci do dziś.
Przed rozpoczęciem każdego kolejnego roku szkolnego na dużej konferencji dowiadywaliśmy się o wszelkich nowościach, zmianach w prawie, konkursach przedmiotowych i planach. Mieliśmy poczucie, że jesteśmy przygotowani i dobrze poinformowani. Organizowane przez doradcę warsztaty, zajęcia otwarte, konkursy, konferencje – integrowały nas, były okazją do wymiany doświadczeń i uczenia się od siebie nawzajem.
Doradca zasiadał też w komisji, która oglądała moje lekcje w ramach egzaminu praktycznego na kolejne stopnie specjalizacji zawodowej, a więc towarzyszył mi nie tylko na początku nauczycielskiej drogi. Bardzo sobie to doświadczenie cenię i ciągle mam mojego doradcę we wdzięcznej pamięci. Los sprawił, że kilka lat później, gdy odszedł na emeryturę, zaproponowano mi, bym zajęła jego miejsce. To było najważniejsze rozwojowe doświadczenie w moim zawodowym życiu.