Poważnym i nagłaśnianym przez media problemem są dopalacze. Okazuje się jednak, że zjawiskiem o dużo większych rozmiarach jest przyjmowanie przez dzieci leków bez recepty jako środka na poprawę nastroju i funkcjonowania. Do tego dochodzi grupa uczniów, którym podawane są leki za zgodą rodziców lub z zalecenia lekarskiego – u nich od najmłodszych lat wyrabia się przekonanie, że pigułki są sposobem na rozwiązywanie problemów. Co może skończyć się lekomanią.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2019/10

Profilaktyka jest tańsza niż terapia. Nie tylko jeśli chodzi o środki finansowe, lecz również poświęcany czas oraz ponoszone koszty emocjonalne. Szkoła jest miejscem, w którym uczniowie (a także ich rodzice) mogą zmienić swoje wyobrażenia na temat farmakoterapii i poznać niebezpieczeństwa związane z jej fałszywym pojmowaniem. Jest jednocześnie miejscem, które może (i powinno) tworzyć warunki wsparcia dla młodych ludzi w mierzeniu się z wyzwaniami rozwojowymi, co zmniejszy prawdopodobieństwo sięgania po – pozornie – zbawienne leki.
Bohaterowie animowanego serialu Gumisie używają soku z gumijagód. Tajemnica sporządzania tej substancji jest przekazywana ustnie i znana tylko wybranym Gumisiom. Jej działanie polega na wzbudzaniu nadzwyczajnej zdolności skakania lub odbijania się jak piłeczka pinpongowa. To zaś służyć może zarówno do realizacji ważnych zadań (np. zbierania rzeczy znajdujących się bardzo wysoko, w normalnych warunkach poza zasięgiem Gumisiów), jak i wykorzystania wyzwolonej mocy do odpierania ataku wrogów. Jak widać, już małe dzieci, niezdolne jeszcze do krytycznego myślenia, dowiadują się o istnieniu tajemniczych substancji niezbędnych do osiągnięcia szczęścia (np. dających siłę, zwiększających atrakcyjność).