Narkotyki i dopalacze to zagrożenia budzące niepokój nauczycieli, wychowawców, dyrektorów szkół i rodziców. Istotne jest, by dostrzegać niebezpieczeństwo możliwie wcześnie, zanim dojdzie do nieszczęścia. W artykule koncentruję się na sposobach zapobiegania rozwojowi problemów związanych z substancjami psychoaktywnymi i wczesnego interweniowania w sytuacji zidentyfikowania takich trudności w społeczności szkolnej.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2019/10

Podczas spotkań z nauczycielami nierzadko słyszę, że jednym z najpoważniejszych współczesnych problemów wychowawczych jest obecność narkotyków czy dopalaczy w szkole. Substancje psychoaktywne mają być niezwykle łatwo dostępne dla uczniów. Jednocześnie nikt nie mówi o konkretnych interwencjach: złapaniu kogoś za rękę, pociągnięciu do odpowiedzialności. Oczywiście realizowane są programy profilaktyczne. Dopiero jednak, gdy dojdzie do takich tragedii jak samobójstwo licealisty, który regularnie palił marihuanę (www.wprost.pl/384917/bylismy-slepi-moje-dziecko-popelnilo-samobojstwo.html), albo zamordowanie 16-latka na terenie szkoły w warszawskim Wawrze (http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,24771116,tragedia-w-szkole-w-wawrze-nie-zyje-mloda-osoba.html) – następuje poruszenie i gotowość do „zrobienia czegoś wreszcie”.
Tragedie z jednej strony prowadzą do uproszczonego, jednoczynnikowego wyjaśniania ich powodów („to wszystko przez narkotyki lub dopalacze”), z drugiej zaś – mobilizują do prowadzenia działań, które zdają się mieć charakter akcyjny. Istotna wydaje się natomiast wczesna identyfikacja problemu i zapobieganie jego skutkom. Potrzebna jest systematyczna, codzienna praca wychowawcza, mająca wymiar profilaktyczny, tak by pomoc policji i pociąganie uczniów (oraz rodziców) do odpowiedzialności karnej było wyjątkową i rzadką interwencją.