Aby uczniowie zmienili swoje nawyki, najpierw muszą to uczynić nauczyciele będący dla swoich podopiecznych wzorami osobowymi. Jeśli zachowania proekologiczne pedagogów nie są akcyjne, mogą w istotny sposób wpłynąć na dzieci i młodzież.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2019/11

Kilka miesięcy temu przeczytałam w internecie o akcji 100 dni w jednej sukience. Nauczycielka sztuki, 34-letnia Juli Mooney z USA, podjęła się ciekawego wyzwania – przez 100 dni z rzędu chodziła do szkoły w tej samej sukience. Pragnęła w ten sposób pokazać swoim uczniom, że żyjemy w kulturze niszczącego planetę nadmiernego konsumpcjonizmu, i wpłynąć na ich zachowania w najbardziej dostrzegalny, materialny sposób. W jej ślady poszło wiele naśladowczyń i tak zrodziła się akcja #100daysonechallenge (Chudzik, 2019). Jaki efekt Juli Mooney osiągnęła w swojej szkole, nie napisano, ale z pewnością zmusiła podopiecznych do refleksji.
A co mogą zrobić nasi nauczyciele, aby zarazić uczniów ekologicznym wirusem? W tym artykule przedstawiam pewne sugestie. Dla zainteresowanych zagadnieniem mogą wydać się oczywiste, jednak z mojego rozeznania wynika, że takich osób nie jest zbyt wiele.