Wraz z upowszechnianiem się internetu i nowych technologii obserwujemy wzrost liczby uzależnień behawioralnych. W grupie szczególnego ryzyka są dzieci i młodzież, ponieważ w przeciwieństwie do dorosłych brak im mechanizmów samokontroli chroniących przed zachowaniami prowadzącymi do uzależnienia. Problem może jednak dotknąć również rodziców i nauczycieli – osób, które powinny skupiać się na profilaktyce oraz ochronie podopiecznych.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2020/3

W kierowanej do dyrektorów szkół i nauczycieli literaturze, na nauczycielskich blogach czy portalach internetowych znajdujemy dwojakiego rodzaju stanowiska. Z jednej strony mamy entuzjastów i zwolenników używania w edukacji nowoczesnych technologii: narzędzi, aplikacji, programów komputerowych oraz smartfonów i iPadów. Twierdzą oni, że dobry nauczyciel zawsze powinien być tam, gdzie jego uczeń, i nie należy się wirtualnego świata obawiać. Na przeciwnym biegunie spotykamy tych, którzy mówią i piszą o niebezpieczeństwach: uzależnieniu od gier komputerowych, internetu, mediów społecznościowych, fonoholizmie, zespole FOMO (ang. Fear of Missing Out – lęk przed pominięciem). Zjawiska te – nazywane e-uzależnieniami – często postrzegane są jako jednostki chorobowe obejmujące swoim zasięgiem coraz więcej osób i dziedzin życia.
Stereotypowo mówiąc o e-uzależnionych, mamy na myśli zwłaszcza nastoletnich chłopców nałogowo grających w gry komputerowe. Szczególnie na popularności zyskują gry on-line skupiające wokół siebie społeczności graczy tworzących drużyny, klany lub gildie. Gry te celowo są tak konstruowane, żeby trudno było się od nich oderwać. Mają tzw. niski próg wejścia, by na początku gracz łatwo osiągał sukcesy. Następnie dołącza czynnik społecznościowy – gracze poznają się i wchodzą w interakcje.