W tradycyjnym szkolnictwie nauczanie on-line jeszcze do niedawna było raczej rzadko występującym zjawiskiem niż standardowym narzędziem przekazywania wiedzy. Tempo rozwoju pandemii i reakcja świata na nią wyznaczyły jednak nową drogę dla wielu obszarów życia społecznego, w tym również edukacji – szkoła musiała przenieść się do sieci.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2020/5

Z powodu pandemii w krótkim czasie codzienne funkcjonowanie nas wszystkich uległo dużym zmianom. Dotknęły one również szkołę, która praktycznie z dnia na dzień przeniosła się z klasy do domu, a jej podstawowym narzędziem pracy stały się technologie informacyjno-komunikacyjne. I tu pojawił się problem, bo umiejętności nauczycieli w wykorzystaniu TIK są różne. Co prawda wymóg wykorzystywania w pracy szkolnej nowoczesnych technologii zaczął obowiązywać w 2004 r., jednak w praktyce sprowadzało się to zwykle do zamiany drewnianej tablicy na interaktywną.
Dlatego wymuszona epidemią zmiana u dużej części nauczycieli wywołała lęk nie tylko przed nowym sposobem działania, ale i cyfrowym środowiskiem, w którym uczniowie są tubylcami. Z tego powodu tym bardziej nie warto upraszczać schematu działania, tylko skoncentrować się na rozwiązaniach: poznać aplikacje i nauczyć się z nich korzystać, stale się dokształcać, dostosować lekcje do nowych możliwości etc. Pamiętajmy, że od tych działań w dużej mierze zależy jakość edukacji. I że to dla nas, nauczycieli, świetna okazja do nauki, a ta, połączona z natychmiastowym wykorzystywaniem wyuczonych umiejętności, bywa wyjątkowo skuteczna.
Być może, kiedy czytają Państwo te słowa, edukacja znów odbywa się w szkolnych murach. I tak zachęcamy do lektury. Moje wskazówki mogą się przydać chociażby do zadawania prac domowych w atrakcyjnej, interaktywnej formie.