Stan epidemii i kwarantanna na wielką skalę są doświadczeniem trudnym dla wszystkich. Dorośli muszą wspierać dzieci i młodzież w odnalezieniu się w tej niespotykanej dotąd sytuacji. Rozmowa z uczniami wymaga skupienia się na informacjach dotyczących choroby i jej zapobiegania, ale też sposobach radzenia sobie z napięciem emocjonalnym oraz pożytecznej organizacji czasu w izolacji i po jej zakończeniu.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2020/5

Gdy piszę ten tekst, resort edukacji poinformował właśnie, że szkoły będą zamknięte do 10 kwietnia. Tam, gdzie to możliwe, uczniowie kontaktują się z nauczycielami dzięki mediom społecznościowym, e-mailom bądź elektronicznemu dziennikowi, a nauka odbywa się zdalnie. Wszyscy jednak koncentrują się na realizacji podstawy programowej, zadawaniu materiału do przerobienia w domu, przygotowaniu do egzaminów (jeszcze nie zapadła decyzja o ich przesunięciu), zapominają natomiast, że dla dzieci i młodzieży – nawet jeśli pozornie cieszą się z tego, że nie muszą chodzić do szkoły – sytuacja nie jest normalna i może powodować niepokój i dezorientację.
Dlatego w rozmowie z uczniami nie powinno się unikać tematu epidemii. Nie chodzi tu o uleganie mitowi, że jeśli nie nakłonimy kogoś do podzielenia się spostrzeżeniami, myślami i emocjami związanymi z przymusową izolacją, skończy się to dla niego zespołem stresu pourazowego. Fakty na temat złudnej efektywności, a nawet szkodliwości tzw. psychologicznego debriefingu (ang. debrief ‘wysłuchać sprawozdania’) omówiłem w innym miejscu (Garstka, 2016, s. 431–457; por. Witkowski, 2016, s. 149–163). Nie wolno jednak zapominać, że właściwe i pożyteczne jest reagowanie na ujawnianą przez uczniów potrzebę mówienia na temat niecodziennej sytuacji, w jakiej się znaleźli. Dlatego nauczyciel powinien sygnalizować otwartość i gotowość do rozmowy na ten temat.
Być może dziś, kiedy czytają Państwo ten tekst, życie w Polsce wróciło do normalności (czego nam wszystkim życzę), jednak zawarte tu wskazówki nadal mogą się przydać, bo kryzys, w obliczu którego stanęliśmy, jeszcze długo będzie tematem numer jeden również w rozmowach naszych dzieci, może też się odbić na ich funkcjonowaniu.