W kwietniowym numerze „Dyrektora Szkoły” dzieliłam się z Państwem refleksjami na temat tego, czy polska szkoła jest włączająca i jakie czynniki stoją temu na przeszkodzie. Kontynuując, zastanówmy się, co robić, by nasza placówka faktycznie wspierała każdego ucznia.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2020/5

Zacznijmy od postawionego w tytule pytania. Oczywiście każda odpowiedź będzie subiektywna, bo wynikająca z realiów danej placówki, tego, kto, z kim i w jakich warunkach pracuje. Wielu dyrektorów i nauczycieli powie: „Oczywiście, jesteśmy szkołą publiczną i jeśli tylko ktoś chce się uczyć, znajdzie u nas do tego warunki”. Ale będą też tacy, którzy po zastanowieniu przyznają: „Nasza szkoła chyba nie jest dobra dla uczniów z niepełnosprawnością ruchową, bo budynek nie jest przystosowany do ich potrzeb” albo „Nie mamy na stałe pielęgniarki, więc dziecka z cukrzycą czy z padaczką nie przyjmiemy”.
Różnie sytuację ocenią uczniowie. Jeden zapewni: „Tak, to szkoła dla każdego, tyle że strasznie się w niej nudzę”, drugi stwierdzi: „Chciałbym się lepiej uczyć, ale codziennie boję się, że znów ktoś będzie mnie wyśmiewał”, jeszcze inny poskarży się: „Nie lubię chodzić do szkoły, bo koledzy mają lepsze ubrania, telefony, opowiadają o wakacjach spędzanych na Wyspach Kanaryjskich. Czuję się przy nich beznadziejnie”, a chłopiec, który wrócił z rodziną do Polski po kilku latach mieszkania i nauki w innym kraju, przyzna wprost: „W tej szkole nikogo nie obchodzę”.
Te opinie mogą się wydawać dobrane tendencyjnie, jednak badania PISA pokazują, że choć na tle innych systemów edukacji polska szkoła nieźle wyrównuje edukacyjne nierówności, niestety jest w gronie najmniej lubianych. Z kolei z doniesień prasowych wiemy, że zdrowie psychiczne naszych uczniów jest w coraz gorszym stanie.
Myślę, że wszyscy chcemy, aby dzieci lubiły szkołę, starały się uczyć jak najlepiej, były zdrowe i szczęśliwe. Zbyt często jednak dyrektorzy i nauczyciele głoszą opinie typu: „Szkoła jest od uczenia, a wychowywać mają rodzice”, „My mamy do zrealizowania program, z którego jesteśmy rozliczani, i nie możemy zajmować się kłopotami uczniów”, „Dziecko, które ma kłopoty, powinno udać się do specjalisty – psychologa, pedagoga itp., ja mam je nauczyć matematyki”.