W czerwcu premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że od 1 września uczniowie wrócą do nauki stacjonarnej, ale zarówno dyrektorzy szkół, jak i przedstawiciele organów prowadzących mają co do tego spore wątpliwości. Ich zdaniem nie ma przesłanek, by dzieci mogły normalnie przychodzić na lekcje, a nauczanie w sytuacji ograniczeń epidemicznych w większości placówek będzie niemożliwe. Obawy budzi także ewentualne nauczanie hybrydowe.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2020/8

Zapowiedź premiera kilkakrotnie potwierdził minister edukacji, zaznaczając jednak, że możliwość nauczania na odległość nie zostanie zlikwidowana, a dyrektor w porozumieniu z organem prowadzącym nadal będzie mógł zawiesić działalność placówki ze względu na bezpieczeństwo i zdrowie uczniów oraz nauczycieli. 26 czerwca przyznał też, że nauka w szkołach może być obwarowana ograniczeniami. – Dziś nie możemy jeszcze w pełni powiedzieć, w jaki sposób młodzież wróci do tych stacjonarnych zajęć. To będzie oczywiście zależało także od sytuacji epidemicznej. Przygotujemy kilka wariantów – mówił Dariusz Piontkowski, odpowiadając na pytania dziennikarzy po wystąpieniu podsumowującym rok szkolny 2019/2020 (https://youtu.be/IBmk80ZDC5M).
Wydaje się więc, że żaden scenariusz nie jest jeszcze przesądzony – ani powrót do nauki stacjonarnej, ani kontynuacja tej na odległość, ani też kształcenie hybrydowe, które w ostatnich tygodniach przed zakończeniem roku szkolnego mieli okazję przećwiczyć nauczyciele klas I–III szkół podstawowych. Dlatego zapytaliśmy dyrektorów placówek oświatowych oraz przedstawicieli organów prowadzących, jak ich zdaniem będzie wyglądał wrzesień w szkołach. Jakie wyzwania ich czekają?