Popularnym tematem publikacji i szkoleń jest sporządzanie planów, przeciwnie – wykonanie zapisanych w nich celów oraz zadań. Aby do tego doszło, o tych dwóch odmiennych procesach – planowaniu i wykonaniu – trzeba myśleć łącznie. W praktyce to spora sztuka.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2020/8

Najwięcej rocznych planów opracowuje się pod koniec sierpnia i na początku września. Zwykle następnym razem poświęca się im uwagę dopiero w czerwcu, gdy trzeba przygotować informację o wykonaniu. To czas tzw. radosnej twórczości – dokonania się wyolbrzymia, a niepowodzenia ukrywa lub uzasadnia niezależnymi od nas przyczynami.
Jeśli jednak, opracowując plan, pomyśli się nie tylko o liczbie i treści celów, zadań oraz efektów, ale również o warunkach i zasobach niezbędnych do wykonania zapisanych przedsięwzięć, czerwiec może być miesiącem przeżywania radości z odniesionych sukcesów.
Wydatkowanie energii i czasu na opracowanie planu ma sens wtedy, gdy zostanie on wykonany. Przed dyrektorem stawia to wyzwanie polegające na rozpoznaniu i pokonaniu przeszkód oraz wskazaniu rozwiązań i warunków wspomagających. Jakich? W konkretnym przypadku można je zidentyfikować, posługując się prostym schematem. Nawiązuje on do dobrze znanej w środowisku edukacyjnym teorii pola sił psychologa społecznego Kurta Lewina. Jest pomocna przy skonkretyzowaniu sił napędowych oraz hamujących zmianę (Elsner, 1999, s. 42–43). Opracowanie i wykonanie planu powinno prowadzić do zmiany na lepsze, tj. postępów uczniów i rozwoju szkoły.