Od lat 90. XX w. w literaturze pedagogicznej poświęconej edukacji dzieci ze specjalnymi potrzebami coraz bardziej powszechne jest stanowisko, że włączająca to nie szkoła przyzwalająca na obecność dzieci z niepełnosprawnością czy dysfunkcją, ale taka, która dba o każdego ucznia, starając się usunąć bariery utrudniające mu pełen udział w dobrej edukacji i byciu pełnoprawnym członkiem społeczności szkolnej.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2020/11

W takiej szkole nie ma miejsca na dyskryminację ze względu na jakąkolwiek odmienność dziecka, bo panuje w niej przekonanie, że każde jest inne i trzeba zadbać, aby mogło w pełni korzystać z oferty placówki. To nie uczeń ma „specjalne” potrzeby, bo te u każdego są podobne, tylko w szkole są różne bariery utrudniające mu lub wręcz uniemożliwiające uczenie się, rozwój.
Podejście to opisano w różnorodnych materiałach. Jednym z najbardziej użytecznych jest przepilotowany w wielu placówkach w Wielkiej Brytanii Index for Inclusion. Developing learning and participation in schools (T. Booth, M. Ainscow, Bristol 2002). Stosują go m.in. ukraińskie i rosyjskie placówki uczestniczące w międzynarodowej sieci Community Schools, a w Polsce został wydany jako Przewodnik po edukacji włączającej. Rozwój kształcenia i uczestnictwa w życiu szkoły ([J. Styczeń-Lasocka (red.)] w związku z organizacją w 2011 r. Międzynarodowej Olimpiady Specjalnej. Choć jest dostępny w internecie (www.olimpiadyspecjalne.pl/sites/default/files/olimpiadyspecjalne/simple-page/attachments/2012edukacjawlaczajaca.pdf), to jednak, niestety, nie został spopularyzowany.
W polskim tytule poradnika użyto określenia „edukacja włączająca”, choć już w opisie trzech wymiarów szkoły używany jest obco brzmiący przymiotnik „inkluzywna”. W związku z tym, że w naszym prawie oświatowym edukacja włączająca określa tę w szkole masowej, do której uczęszczają dzieci z różnymi niepełnosprawnościami i deficytami, a nie edukację dla każdego, będę się posługiwała terminem „inkluzywna”.