Prawo oświatowe gwarantuje możliwość pobierania nauki przez dzieci i młodzież niepełnosprawną oraz niedostosowaną społecznie we wszystkich typach szkół. Większość osób z orzeczeniami o specjalnych potrzebach edukacyjnych uczy się w ogólnodostępnych szkołach. Ale choć idea edukacji włączającej jest cenna, to nie zawsze możliwa do zastosowania w szkołach powszechnych. Dlatego uczniowie z niektórymi niepełnosprawnościami kształcą się w szkołach specjalnych.

Fragment artykułu z miesięcznika "Dyrektor Szkoły" 2020/5

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego zawartych w raporcie Osoby niepełnosprawne w 2018 r. w roku szkolnym 2018/2019 do szkół specjalnych na poziomie podstawowym chodziło co trzecie dziecko z niepełnosprawnościami, a do gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych co drugie. Łącznie 22,1 tys. osób.
Wyraźnie widoczna jest tendencja przechodzenia uczniów wraz z wiekiem z edukacji włączającej w szkołach i oddziałach integracyjnych do szkół specjalnych, na co zwraca uwagę dr hab. Paweł Kubicki, prof. Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, kierownik Katedry Polityki Społecznej SGH. – Na kolejnych, wyższych etapach kształcenia ubywa niepełnosprawnych, którzy ze szkół ogólnodostępnych przechodzą do specjalnych. Im dalej w las, tym trudniej – podkreśla. A co z przygotowaniem wychowanków do zawodu? Potrafią dziś lepiej odnaleźć się na rynku pracy? – W kraju, w którym ponad 80% niepełnosprawnych nie poszukuje zatrudnienia, a prawie 40% deklaruje, że na pewno nie podjęłoby pracy, nie istnieje nawet obowiązek tworzenia planów przejścia z edukacji w dorosłość. Nie mają perspektywy, nie widzą nadziei.
O to, jakie problemy wymagają rozwiązania, by kształcenie w szkołach specjalnych było bardziej efektywne, zapytaliśmy dyrektorów tych placówek.